"Zostań dla mnie" czyli pożegnanie z braćmi Arrowood

"Zostań dla mnie" czyli pożegnanie z braćmi Arrowood

Dzień dobry Moliki! Ciężko jest żegnać się z dobrą serią, jednak wierzę, że Corinne Michaels nie zostawi nas z pustymi rękami. Patrząc wstecz myślę, ze swojego ulubieńca znalazłam w postaci Seana, co nie oznacza, że ostatniego z braci nie polubiłam. Jakie macie ulubione serię? A może na jakąś czekacie z utęsknieniem? 
Jacob wraca do znienawidzonej mieściny, zawieszając tymczasowo swoje barwne życie na wzgórzach Hollywood. Żadnych oczekiwań czy prób zatrzymania ziemi nie bierze pod uwagę. Do czasu, aż na jego drodze staje Brenna Allen... Razem z dwójką dzieci, pokazuje mu, że świat nie jest tylko czarny albo biały, zaś on ponownie uczy ją kochać...
Ostatni tom tej serii moim zdaniem, był najsłabszy. Jacob nie budził we mnie takich samych uczuć jak inni bracia, za to cały czas było mi przykro, że to koniec serii! Co również mogło rzutować na moje odczucia. Nie mogę powiedzieć, że książka jest zła, bo nie jest. Autorka nie osiadła na laurach i historia ma sens, splot i morał... Jednak Jacob, nie będzie moim faworytem w tym wyścigu. Bardzo podobało mi się to, że Corinne trzyma się swojego wypracowanego stylu. Jej postacie są zawsze wyraziste, emocjonalne, barwne. Wciąż można powiedzieć, że to jest dobrze spędzony czas. Przy epilogu zastanawiałam się, czy autorka nie napiszę przypadkiem o młodszym pokoleniu, gdyż sam epilog obudził we mnie masę scenariuszy! Nie zaprzecze, chciałabym poznać tę dzieciaki jako dorosłych. 
Podsumowując, ostatni tom nie wstrząsnął moim światem ale... był bardzo dobry. Boli mnie serce, że to koniec braci Arrowood i będę spać z nadzieją na więcej. Ukłon w pas, dla zespołu wydawniczego oraz autorki, której książki są i będą w mojej prywatnej top 10. 
Dziękuję wydawnictwu Muza, za możliwość poznania tej serii i wpisanie kolejnej genialnej autorki na swoją czytelniczą listę.
⭐⭐⭐/5
"Zakochana w przyjacielu" przedstawiam wam Kasię i jej ranczera 😎

"Zakochana w przyjacielu" przedstawiam wam Kasię i jej ranczera 😎

Bookmorning Moliki! Mam przyjemność przedstawić wam mój patronat medialny, który w zasadzie wyszedł sam z siebie... ale skradł moje serce! Kojarzycie "Wrednego Szefa" od Katarzyny Rzepeckiej? Jak nie, to pora nadrobić, jeżeli już znacie to wiecie na pewno co nas czeka w tej książce. Otóż nie wiecie! Dlaczego? A tego dowiecie się poniżej.
Kamila w wyniku tragicznego napadu traci pamięć. Poturbowana psychicznie i fizycznie, trafia pod opiekę najbliższych, w swoje rodzinne strony. Pomimo ciągłej frustracji, nikt ani nic nie jest w stanie obudzić jej wspomnień... oprócz przystojnego sąsiada, który jak się okazuje, jest też jej przyjacielem z dzieciństwa. 
Tymon od lat żyje pogodzony z faktem, iż jego życie i dom to mała wieś. Jedyne z czym nie może się pogodzić, to fakt, iż miłość jego życia niekoniecznie chciała iść tą samą drogą. A może po prostu on nie chciał, by szła... Gdy pojawia się szansa na odbudowanie przyjaźni, Tymon chwyta jej rękami i nogami.
Jak zawsze staram się wam zdradzać jak najmniej, słowo klucz "staram"! Ciężko mi się nie ekscytować, gdy w moje dłonie trafia tak dobra książka, a na domiar tego okazuje się, że będę patronem medialnym! Jak już sobie pokrzyczałam, powiem wam co też Katarzyna we mnie poruszyła. 
Pokochałam tą książkę praktycznie od początku, czytając ją miałam wrażenie, że chyba właśnie autorka sięga do dna mojej duszy. Nie znajdziecie tu bohaterki, która po tygodniu wstaje i mówi: wygrałam! Pamiętam!!!
Nie. Za to zobaczycie jak Kamila walczy każdego dnia z frustracją, własnym gniewem, problemem adaptacji w nieznanym środowisku. Również poznacie Tymona (mój mąż, nie to żeby to tam to dziewczyny... Tak Zu do Ciebie piszę!) Tymon jest uczciwie tyrającym wręcz ranczerem. Skończył studia, ma swoją farmę, jedyne czego mu brak to miłości... Jego postać od początku budziła moją sympatię, choć momentami miałam ochotę go przydusić z frustracji. To jednak, parę sytuacji utuliło moją duszę romantyczki i ostatecznie z panem Tymonem jesteśmy po słowie. 
Fabuła książki jest tak umiejętnie rozłożona, przepleciona, że choćbyście chcieli, nie dokopiecie się prawdy. Poważnie. Będziecie wiedzieć tyle, ile autorka pozwoli wam w danym momencie. To jest genialne! Do końca książki nie miałam pojęcia, gdzie mnie zaprowadzi. Ogólne wykreowanie każdego z bohaterów, jest również na najwyższym poziomie. Postacie są dopieszczone w każdym calu, przez co możemy już stwierdzić, że reaserch jest ogromny i całkowicie udany. Sam pomysł na książkę jest wybitny, a Kasi udało się go przedstawić czytelnikom wprost fenomenalnie! Styl autorki również uległ poprawie, poprzednia książka była bardzo dobra. Jednak to w tej widać, jak ogromny postęp został zrobiony w warsztacie pisarskim. 

Mieliście kiedyś marzenia? Pomyślcie o nich wszystkich. Zapamiętajcie bo razem z tą książka, spiszemy wszystkie marzenia. Po to by zrealizować swoją listę tysiąca marzeń. 

Podsumowując, oryginalny pomysł to nie wszystko, dlatego Kasi dzięki ogromnej pracy, udało się stworzyć książkę jakiej nie było. Miłość, radość, złość, łzy, śmiech... Tyle odczuć w jednej książce, brzmi jak szaleństwo. Właśnie takie szaleństwo oddała nam Katarzyna Rzepecka, a ja takie pokochałam. 
Gratuluję Kasiu, dziękuję Ci za zaufanie, możliwość poznania tej dwójki, i że wysłuchałaś cierpliwie moich rozemocjonowanych głosówek. Mam nadzieję, że długo nie będziemy czekać na kolejne twoje książki! Bo mam ogromny niedosyt po tej...
Ps. Zerknijcie na koniec książki ;))

⭐⭐⭐⭐⭐/5
"Iskra Bogów" drugi tom od genialnej Marah!

"Iskra Bogów" drugi tom od genialnej Marah!

Dzień dobry, zaczynamy czerwiec i lecimy z "Iskrą bogów. Nie odrzucaj mnie."! Jak wiecie jestem ogromną fanką twórczości Marah Woolf, każda jej książka to dla mnie parę nocy wyciętych z życia. Dlaczego? Bo wszystko analizuje, czytam po dwa razy, przeglądam... Teraz nie było inaczej i po tych rozważaniach stwierdzam, iż drugi tom jest genialny!
Dziś wyjątkowo nie będę podawać wam zarysu fabuły, gdyż jedyne co mogłabym zdradzić to fakt, że nasza bohaterka cierpi a bogowie wcale nie odpuszczają. Dlatego skupimy się bardziej na innych aspektach. Pióro autorki wciąż zadziwia, rozwija się. Przy każdej książce, gdzieś tam dopatrzeć się jakiegoś progresu. W tej części o dziwo nie irytował mnie główny bohater, za to moneta obróciła się w drugą stronę. Tym razem, to główna bohaterka wiodła prym w irytacji. Jej ośli upór doprowadzał mnie do białej gorączki a przyjaciółka naszej Jess niezmiennie moim zdaniem zasługuje na porządne lanie. Doza tajemniczości wprowadziła genialną atmosfere, przez którą odłożenie książki było niemożliwe. Pojawienie się nowych postaci podkręciło atmosferę, a zamknięcie, niektórych wątków otworzyło możliwość na nowe. Wierzcie mi, nie zabraknie ich! Całość poza genialną fabułą, ubrana jest w cudowną okładkę, która zachwyca oko każdego dnia. 
Podsumowując, mamy progress, akcje, romans, bohaterów i co najważniejsze wyśmienitą fabułę. Książka jest lekką i przyjemną młodzieżówką, która na pewno znajdzie swoje grono odbiorców u osób w różnym wieku. Na tym chyba właśnie polega fenomen Marah, nie ważne ile masz lat, znajdziesz tam coś, za co pokochasz autorkę...
Gratulację dla autorki i zespołu wydawniczego, nie każcie nam długo czekać na kolejny tom!! ❤️
⭐⭐⭐⭐⭐/5
"Ten, którego pragnę" czyli fenomenalny duet pod pseudonimem

"Ten, którego pragnę" czyli fenomenalny duet pod pseudonimem

Dzień dobry Moliki!! Weekend przed nami, a dla każdego mola oznacza on... Czytanie do momentu, aż nie padniemy! Oczywiście nie róbcie tak, znajdźcie chwilę na spacer czy wkurzanie rodzeństwa. Nie po to czytamy tyle książek, żeby nie umieć dogryźć bratu czy siostrze. Ostatnio ten temat rodziny i jej wartości w wielu książkach mi się przewija. W tej nie jest inaczej, jednak nie stanęłaby na półce razem z młodzieżówkami, to cóż ostatecznie pokazała mi ogromną siłę więzi rodzinnych. Pora już chyba przejść do rzeczy...
Na początku podkreśle, iż to jest drugi tom według zagranicznego spisu. Co w żaden sposób nie wpływa na jakość czytania czy fabułę, więc spokojnie sięgajcie po tą pozycję.
Życie Emily to w zasadzie szpital, wszystko w swoim życiu podyktowała karierze. Żyjąc w cieniu ojca, otrzymała nie łatwy orzech do zgryzienia. Wpierw poszła całkowicie inną odnogą medycyny niż tata, później harowała jak wół aby nikt nie oceniał jej przez pryzmat nazwiska, po to by ostatecznie zniweczyć wszystko i uciec. Nowe miejsce pracy dla naszej bohaterki jest szansą na uwolnienie się od ciężaru fenomenalnej kariery ojca. Jednak życie ma całkowicie inny plan i stawia na jej drodze seksownego, choć przerażającego doktora Evana.
Evan poświęcił wszystko dla medycyny, postawił się ojcu, harował jak wół i w końcu postawił na swoim. Jako jeden z najlepszych lekarzy na izbie przyjęć, może pochwalić się ogromnym szacunkiem oraz obszerną wiedzą. W jego małym, uporządkowanym świecie nie ma miejsca na miłość, chociaż jego rodzina z chęcią umieściłby u jego boku kobietę, to sam Evan podchodzi do tego mniej entuzjastycznie... W ciekawym splocie wydarzeń, los postawi na jego drodze kobietę, która będzie jego początkiem i końcem.
Muszę przyznać, że obawiałam się tej pozycji, bo jak to od drugiego tomu! Całe szczęście okazało się, że nie mam czego. Świetna fabuła i ciekawi bohaterowie sprawili, że nie mogłam oderwać się od książki nawet na chwilę! Zabawne sytuację i szalona główna bohaterka niejednokrotnie doprowadziły mnie do łez. Styl obu pisarek świetnie się skomponował, przez co czytając w zasadzie nie odczujecie, iż to jest duet! Świetne dialogi, opisy doskonale rozwinięte, choć nie przesadzone. Jednymi słowy, przez książkę płynie się z przyjemnością.
Podsumowując, ta pozycja wywarła na mnie bardzo pozytywne wrażenie i na długo zostanie w mojej pamięci. Praca włożona przez wydawcę jest na najwyższym poziomie więc nie znajdziecie tam smaczków... Pozostało mi jedynie pogratulować autorkom, zespołowi wydawniczemu i odliczać razem z wami czas, do premiery kolejnego tomu.
⭐⭐⭐⭐/5
"To nie jest do diabła LOVE STORY. Skin Deep" kolejne dziecko Julii Biel w cudownej oprawie graficznej.

"To nie jest do diabła LOVE STORY. Skin Deep" kolejne dziecko Julii Biel w cudownej oprawie graficznej.

Dzień dobry Moliki! Drugiego czerwca swoją premierę miał trzeci tom TNJDDLS, oczywiście nie mogło zabraknąć go w mojej biblioteczce. Tym bardziej, że cudowna oprawa graficzna, oczarowała mnie od pierwszej chwili! O czym jest trzeci tom? Za chwilkę postaram się wam nakreślić, tak żeby nic nie zdradzić...
Aleks od trzech lat żyje ogarnięty poczuciem winy, złością i rozgoryczeniem po rozczarowaniu miłością. Gdy na swojej drodze spotyka Were, bez zastanowienia pomaga dziewczynie i pokazuje świat jaki dla Wery był całkowicie odległy. W życiu przed Aleksem... 
Wera jako najstarsza w rodzinie Meller, posiadaczka drugiej połówki z macicy, jest skrytą i spokojną osobą. Po brutalnym ataku psa Demona, nasza bohaterka zamyka się w sobie i robi wszystko, aby świat nie wiedział jak ma naznaczone ciało. W swoim mały gronie trzyma tylko rodzinę i sąsiada Igora. Jednak kiedy na horyzoncie pojawia się Aleks, wbrew rozsądkowi pozwala mu rozwalić każdą barierę w jej życiu. Nadszedł czas aby Wera pokazała światu, z jakiej gliny jest zrobiona... Co za tym idzie, przyjdzie pora, aby na nowo zobaczyć kto jest wrogiem, a kto przyjacielem.

"- Moje stopy zapadają się w piasek, a ja zapadam się w ciebie - "

Jak widzicie, praktycznie nic nie wiecie, ale o to przecież chodzi, tak? Otwierając tą książkę miałam ogromne oczekiwania, które zostały w całości spełnione. Powiem więcej, autorka przeszła moje oczekiwania! Ten tom to istny rollercoaster emocji. Zobaczycie tam, tak dobrze znany humor, ale i wylejecie łzy. Ogromnym zaskoczeniem dla mnie była postać Igora, który swoją postawą stracił w moich oczach bardzo dużo. Za to determinacja i walka Wery, stała się swojego rodzaju motywacją. Czytając o jej losach, zaczęłam się zastanawiać ile osób, w moim życiu przechodzi przez coś takiego. Zapewne wiele, jednak często niezwracamy na nich uwagi. 
Ponownie wykreowane postacie są wyśmienite, przez co czas spędzony przy książce był przyjemnością. Emocje, którymi tak umiejętnie operuje Julia są namacalne, żywe. Czytając mamy wrażenie, jakby to naprawdę działo się tuż obok, a my przesiąkamy każdą chwilą radości czy smutku. 
Nie zabraknie tam oczywiście Jonasza czy Elli, którzy pomimo wielkiej miłości wciąż mają tą iskierkę! Tu poznajemy Jonasza jako nadopiekuńczego brata, dbającego o siostry, ale i totalnie marsowo zakochanego. 
Styl autorki wciąż pozostaje lekki, płynny, a operowanie językiem nie osiadło na laurach, wręcz przeciwnie. Moja dusza masochisty językowego miała ucztę! Fabuła doskonale rozłożona, przez co ponownie mam pewność, że książka jest przemyślana i dopieszczona. W tym tomie, mamy też możliwość bliższego poznania Jody. Siostry bliźniaczki naszej bohaterki, niech mnie piekło pochłonie, jeżeli jej nie kocham! Joda to chodząca bomba zegarowa, pełna pomysłów i werwy. 
Przy tej książce mam jeden dylemat. Jak zakończyć recenzję, ze świadomością, że nim się obejrzę, a autorka wypuści zapewne Jodę w nasze ręce... Dlatego jej nie kończę, gdyż wiem, że mój czas z twórczością Julii Biel, jeszcze się nie skończył. Powiem wam więcej, on się dopiero zaczyna.
Gratulację Julio, ponownie dokonałaś niemożliwego i powaliłaś mnie na kolana 🖤
⭐⭐⭐⭐⭐/5
"Topieliska" psychologiczny haj od Ewy Przydrygi!

"Topieliska" psychologiczny haj od Ewy Przydrygi!

Dzień dobry Moliki! Boże co to była za książka... Dla mnie, osoby związanej z psychologią, to był totalny psycho odlot! Dlatego do rzeczy, lecimy! 
Główną bohaterką książki jest Pola, to jak ją poznajemy całkowicie nie wpływa na to co dostaniemy później. Pola to kochająca, opiekuńcza matka oraz szczęśliwie zamężna kobieta. Jej spokojne i pełne miłości życie, przerywa straszliwy wypadek, w skutek którego traci męża i syna... Od tej pory, Pola próbuje rozwikłać zagadkę śmierci na własną rękę i rozpaczliwie znaleźć syna, żywego lub martwego. 
Więcej nie mogę wam powiedzieć niestety, gdyż byłby to za duży spoiler. Powiem tak, dla mnie książka jest woow, dlaczego? Od bardzo dawna nie dostałam w swoje ręce tak świetnej uczty psychologicznej! Tym co narzekali na niektóre wątki z początku, doradzam czytać dalej. Styl autorki jest przyjemny i mam wrażenie, że właśnie ten chaos momentami był wprowadzony po to, aby pokazać "drugą twarz". Przyznaję, udało się! Nie mamy tu błędów stylistycznych czy ortograficznych, z akcją też na spokojnie zdążycie. Ewa tak ją rozłożyła, że spokojne momenty przeplecione są uderzeniami psychologicznymi. Stworzenie tak skomplikowanej osobowości dwubiegunowej jest ogromnym wyzwaniem, zachowanie balansu i ogólne przedstawienie czytelnikowi tego jest już ciężkie. Tu mamy tak wszystko rozpisane, że nie ma opcji abyście nie załapali! Chociaż nie ukrywam, jak zaczęło wychodzić wszystko na jaw... to mój mózg krzyczał "co jest?!!!" ale chyba właśnie o to chodziło autorce! Wisienką na torcie jest wręcz genialny reaserch z dziedziny psychologii i jej pokrewnych tematów. Mój wewnętrzny freak miał potężne ucztowanie przy tej książce, muszę przyznać bez bicia, że już dawno tak dobry thriller psychologiczny, nie wpadł mi w ręce. Dużo osób mówi: tu się za dużo dzieje! Owszem, ale jest przedstawiona osobowość dwubiegunowa, schizofrenia... Dlatego weźmy poprawkę na to, iż w tym samym czasie mamy w zasadzie dwie osoby w jednym.
Podsumowując, do końca książki tak naprawdę nie będziecie wiedzieli nic. Dosłownie nic. A pamiętajcie, że nie wszystko jest takie jak nam się wydaje... Ponad to, czas spędzony z tą książka, na pewno otworzy wam oczy na parę zagadnień z psychologii, trochę o świadomym śnie. 
Książkę mogę uznać za w pełni udaną! Dziękuję wydawnictwu Muza za możliwość przeczytania jej i Tobie Ewo, za tak wyśmienitą zagadkę jaką stworzyłaś.
⭐⭐⭐⭐/5
"On jest dla mnie" Corinne w kolejnej odsłonie braci Arrowood

"On jest dla mnie" Corinne w kolejnej odsłonie braci Arrowood

Dzień dobry Moliki! Co to była za książka! O braciach Arrowood możecie przeczytać w poprzednich postach więc przyszła pora na trzeciego kawalera... Sean Arrowood, zaskoczył mnie totalnie. Dlaczego? Zaraz się przekonacie!
Sean i Dev tworzą parę przyjaciół jaką każdy chciałby mieć. Oddani, lojalni... i skrycie zakochani w sobie nawzajem. Kiedy oboje są na takim etapie życia, gdzie nadchodzi moment poszukiwania stabilizacji, Sean wie kogo pragnie. Dev zaś w skutek pijackiej nocy, traci szansę ułożenia sobie życia z wieloletnim partnerem. Rozpoczynają walkę o uczucia, prawdę i zaufanie. Jednak czy pozwolą aby sekrety z ich młodzieńczych lat, zniszczyły to co zaczyna się między nimi rozwijać? Czy będą umieli dokonać wyboru i zrezygnować z czegoś w swoim życiu, po to by mieć ukochaną osobę przy sobie? Tego dowiecie się sięgając po tę książkę!
Myślałam, że poprzednie tomy mnie zrujnowały. Jednak w tym autorka mnie sponiewierała totalnie. Historia samego Sean jest namiastką tego co tam znajdziecie... Choć przyznam ma gościu gest! Najbardziej ujęła mnie postać Dev, nie powiem bo jej takie niezdecydowanie irytowało mnie momentami, jednak to nad nią wylałam morze łez. Ponownie autorka pokazuje mi, że wie jak poruszyć każdą strunę w moim sercu. A przekomarzanie braci, bawi do łez nawet najwytrwalszych. Już trzeci tom, przy którym zachwycam się lekkością pióra Corinne. Obecnie mając na koncie jedną z poprzednich serii oraz tą, stwierdzam, że autorka nie osiadła na laurach i cały czas pracuje nad warsztatem. Możemy spokojnie zauważyć subtelne zmiany w opisach czy zasobie słownictwa. Ponad to genialnie wykreowany portret psychologiczny bohaterów chwyta za serca, widać kawał pracy włożony w sam reaserch.
Podsumujmy teraz to wszystko: jest romans, są łzy, śmiech, krzyk, złość. Ponad to, cieszymy oczy porządnie napisaną książka i świetnie rozwinięta akcją. Kłaniam się w pas. Gratuluję Corinne Michaels oraz całemu zespołowi wydawniczemu, niecierpliwie czekam na Jacoba! 
⭐⭐⭐⭐/5
"Mala M" w poszukiwaniu fenomenu sucharów

"Mala M" w poszukiwaniu fenomenu sucharów

Dzień dobry, jak widzicie dziś na tapecie książka od Pauliny Świst. Od x czasu dumałam, co jest w książkach autorki, że tak przyciąga ludzi... w końcu nadarzyła się okazja aby to sprawdzić! Szkoda tylko, że żadnego fenomenu to tam nie odkryłam.
Malwina aka Mala, to tak na prawdę bardzo płytka postać. Nie wzbudziła ona we mnie żadnych pozytywnych lub negatywnych odczuć, była nijaka. Można by rzec, że Mala to mistrzyni sucharów, tak jak cała książka. Zaś męskie postacie w żaden sposób mnie nie powaliły. Wszystko stylistycznie w zasadzie gra i tańczy... jednak mnie zabiły te suche żarty. Jakbym miała wam wskazać księgę sucharów i żenady, byłoby to właśnie to. W połowie książki wiedziałam już, że się na bank z twórczością autorki nie polubię. Idiotyczne sytuację, idiotyczne teksty, absurdalne zachowania. Książka mnie po prostu zmęczyła. Nie jestem pewna czy właśnie taki jest styl autorki, czy to efekt duetu, jednakże coś nie pykło.
Podsumowując, co mogę wam więcej powiedzieć? Nic. Dlaczego? Bo książka sama w sobie całkowicie nic nie wnosi, oprócz myśl bohaterki, która wspomina co i jak jej robił pseudo gangsta... 
Dziękuję za egzemplarz wydawnictwu Muza ❤️
⭐⭐/5
Femme Fatale, czyli nie taki wilk straszny jak go kreują.

Femme Fatale, czyli nie taki wilk straszny jak go kreują.

Dzień dobry czytelnicze duszyczki, dziś post będzie w dużej mierze na temat faktów z książek. Wiecie jak byłam przerażona sięgając po "Famme fatale", po tym co krążyło? Pierwsza moja myśl: "ile jeszcze... Czy serio muszą mi się trafiać absurdy?!" Tu był mój błąd. Już wam spieszę wyjaśniać, dlatego usiądźcie wygodnie bo lecimy z tym!
Julia po zawodzie miłosnym, stara się pozbierać swoje rozbite serce w całość, w czym ma jej pomóc kolejne zlecenie. Bez wahania przyjmuje od siostry wytyczne i opuszcza kraj, wprost do miasta zakochanych. Tak czeka już na nią szef... Seksowny miliarder Gaspard, który chce stworzyć sieć luksusowych hoteli. Jego styl bycia, klimat paryski ulic, pozwala choć przez moment naszej bohaterce zapomnieć o ciężkich chwilach. Jednak co się wydarzy kiedy na horyzoncie pojawi się James? Czy wszystko zawsze jest takie, jakim je widzimi? Żeby się dowiedzieć musicie zajrzeć do tej książki.
Pokazałam wam delikatny zarys fabuły, dosłownie delikatny, gdyż nie lubię spoilerów i to one właśnie sprawiły, że obawiałam się tej książki. Uważam, iż czytanie ze zrozumieniem to potężny kawał sukcesu w byciu recenzentem. Nim wydamy osąd, musimy dokładnie zapoznać się z każdym aspektem swojego argumentu. Szczerze? 99% użytych argumentów przeciw tej książce przez innych, posiadało swoje wytłumaczenie w tym samym akapicie, z którego pochodziło. Dlatego żeby się przekonać, polecam wam zapoznać się z tą pozycją.
Pierwszy tom trochę mnie wkurzał, wadził mi. Za to w drugim widzę poprawę, chociaż główna bohaterka dalej sprawia, że mi oko drga to jednak jest o niebo lepiej. Upatrzyłam sobie postać Gasparda, który jako taki lekkoduch całkowicie mnie kupił. Potrafił być kochankiem, przyjacielem, pocieszycielem. Przez co naprawdę fajnie mi się to czytało. Nie zabraknie tu na pewno humoru! Gorących scen czy irytujących momentów. Autorka pozwala poznać nam swoich bohaterów z różnych stron, co ostatecznie wyszło na dobre bo parę rzeczy mnie męczyło i koniecznie chciałam odpowiedzi. Nie znajdziecie tam błędów gramatycznych czy logicznych, sprawdzałam to po trzy razy. Kasia posiada swój styl i choć on nie zawsze mi pasuje, to jednak zawsze znajdę sobie u niej książkę, przy której przepadne. 
Podsumowując, książka wcale nie jest zmorą logiki czy grzesznym przewodnikiem lekomana. Wręcz przeciwnie, w porównaniu do swojej poprzedniczki wypada ekstra. Czy wam ją polecam? Tak. Czy są minusy? Na pewno, każdy ma inny gust więc te minusy to równia pochyła. Ze swojej strony mogę potwierdzić, iż książka nie powaliła mnie na kolana, ale też oczy mnie nie bolały od niej. Za to obudziła moja ciekawość... Kasiu gratulację, czekam na kontynuację i mam nadzieję, że to właśnie ten pan z końca stanie się tym wymarzonym!! 
⭐⭐⭐/5
"Diabelski układ" co jest z tymi debiutami?!

"Diabelski układ" co jest z tymi debiutami?!

Dzień dobry moi mili, wiecie co mieliśmy w tym tygodniu? MŁYN. Na szczęście znalazłam chwilę, żeby na świeżo wam opisać co czuje i myślę o debiucie jednej z polskich autorek. Wyjątkowo dziś nie będę robić zarysu fabuły, gdyż było tego tyle, że wyszłaby nam encyklopedia chyba... 
Zaczniemy od plusów. Hm... poszerzył się polski rynek literacki o kolejną autorkę. 
Minusy, tu mamy pole do popisu! Wychodzę z założenia, że nawet autor debiutujący musi mieć jakiekolwiek pojęcie na temat konstrukcji zdań. Dlaczego? Bo korektor czy redaktor całej pracy nie wykona. Ponad to przy mocnym ingerowaniu dochodzi do tego, iż książka już ma współautora. Ubogie, proste wręczę przedszkolne zdania... zabiły mnie. No jak, pytam się jak można pisać przykładowo tak: "Założyłam bluzkę. Wciągnęłam spodnie. Uczesałam włosy w kok." Takie coś mnie po prostu powaliło, do tego stopnia, że zaczęłam zadawać sobie pytania ile autorka ma lat? Nie pytajcie. Znalazłam.
Kolejna sprawa to akcja. No już bardziej upchnąć to się nie dało! Tam było wszystko, dosłownie wszystko. Przeskoki czasowe, które i tak ostatecznie bardziej irytowały niż pomagały; milion pięćset wątków na raz to był strzał w kolano. Prawda jest okrutna ale jakby była bardziej zawężona akcja, lepiej rozbudowane zdania, to mielibyśmy dwa tomy z jednego. Oczywiście również nie obyło się bez powtórzeń, jedyne wytłumaczenie jakie mi przyszło do głowy to ubogi język autorki albo kłótnia ze słownikiem synonimów. Wybierzcie sobie sami.
Bohaterowie. To była dopiero plejada! Jeżu kolczasty... Główna bohaterka Sara to dopiero pomyłka. Jak żyje nie widziałam tak głupiej a zarazem płytkiej i nijakiej postaci. Spokojnie pan Błażej daleko nie odbiega. Niby gangster, niby sutener, niby facet. Wszystko było niby lub prawie, czyli w ostatecznym rozrachunku nie było nic. Myślałam, że już kończę ale... przypomniały mi się sceny zbliżeń. Aż parsknęłam przy pierwszej, drugiej. Drewno, trzazgi się sypały. Ujednolicone potwornie. A i wątek z panem Mendozą, to też absurdalne, że aż przykre i śmieszne. 
Ostatecznie jak to mówią: pisać każdy może. Jednak przed autorką masa pracy, od podstawy po szlify opisów czy konstrukcji zdań złożonych i niestety ale z tym słownikiem synonimów również nie żartowałam. Jak wiadomo są gusty i guściki, jednym się spodoba innym nie. Cóż ja jestem w tej drugiej grupie, polecić nie mogę bo sama uważam, że żeby nie fakt obowiązku recenzenckiego... odłożyła bym to po 100 stronach. 
Za egzemplarz dziękuję wydawnictwu Muza.
⭐/5
"To nie jest do diabła LOVE STORY"!!!

"To nie jest do diabła LOVE STORY"!!!

Dzień dobry czytelniskowe Moliki! Dziś jak sami widzicie nie będzie love story i nie, dirty dancing też ominiemy, bo mam dla was coś lepszego. Julia Biel i jej bohaterowie. Jak się domyślacie Julia wydała książki z ramienia wydawnictwa Media Rodzina, jeden z nielicznych wydawców, których biorę w ciemno i po prostu wiem, że się nie zawiodę. To co? Zapinamy pasy i ruszamy!
Ella Beck, NutElla, bohaterka która swoją zaradnością, a zarazem samotnością wywołała u mnie falę łez. Postać wykreowana tak realistycznie, że momentami czułam się jakbym siedziała obok. Nigdy w całym swoim życiu, nie czułam takiego spustoszenia na myśl, że gdzieś tam w świecie może być też taka Ella. Pisząc tą recenzję wciąż płacze. Dlaczego? Ona ma na pozór wszystko! Zaufanie rodziców bo przecież kto zostawiłby siedemnastolatkę samą w wielkim mieście? Tylko rodzice, którzy bezgranicznie ufają swojemu dziecku. Zdobywa wykształcenie w prestiżowej szkole, zyskuje przyjaciół, pieniądze nie stanowią bariery, podróżuje... Życie naszej bohaterki jest idealne, nieprawdaż? Szkoda tylko, że to pozory. Państwo Beck, są takimi rodzicami jakich nie życzyłbym najgorszemu wrogowi. Egoistyczni, snobistyczni, narcystyczni. Ludzie, którzy najlepiej czują się ze sobą. W ich idealnym obrazku nie ma miejsca dla dzieci, czy poświęceń w imię rodziny. Troszkę zboczyliśmy z tematu samej Elli, jednak było to konieczne abyście zrozumieli jej postępowanie. Strach, który odczuwa na myśl, że zawiedzie rodziców, popycha ją do kroków, które na zawsze odmienią jej życie. Ujrzy możliwości, których nigdy nie miała. Pozna smak życia, którego nie dane jej było zaznać wśród najbliższych.
Jonasz, Jona, Zmora. Wiecie jak to jest mieć pełną chatę? Nie? Jak twierdzi sam Jonasz, ciężko. Nie możesz zamknąć rodzeństwa na balkonie czy w łazience, ale czasami masz ochotę. Życie Jonasza jest całkowicie odmienne od życia Elli. Ma kochających rodziców, czwórkę rodzeństwa, dwa psy, dwa żółwie... Pełna chata dosłownie. Jednak on sam, póki co niezbyt chciałby doświadczyć miłości, gdyż już raz się sparzył. Genialny plan szalonej NutElli, okaże się tym czego Jonasz od życia wcale nie oczekuje! Postać Jonasza jest na swój sposób urocza, choć sam zapewne jakby mógł powiedziałby, że mężczyźni nie są uroczy. To ja obstane przy swoim. Wykreowanie młodego dorosłego z każdym konfliktem, który przeżywa się w tym wieku nie jest proste, jednak autorce się to udało. Otwiera przed czytelnikiem "głowę" Jony i możemy w jasnym i prostym języku zobaczyć, co mu tam piszczy w uszach. 
Julia Biel w świetny sposób przedstawia nam całość, konflikty wewnętrzne bohaterów, postaci poboczne czy otoczenie. Wszystko wciąga nas i nie odpuszcza do ostatnich stron. Oprócz genialnych kreacji postaci czy opisów, znajdziemy też e-maile czy fragmenty rozmów z what's up. Przez to książka dodatkowo zyskuje w oczach. Humor, który znajdziecie w książce rozbraja totalnie! Dlatego nie jeden raz możecie wyglądać jak wariaci... Więc uwaga! Fabuła jest genialnie i widać, że dokładnie przemyślana, rozbudowana. Jedne wątki nam się kończą, inne zaczynają, nie rozpychając się między sobą. Ogromnym i pozytywnym zaskoczeniem jest też zasób słownictwa. Możnaby rzec, że autorka poważnie podniosła poprzeczkę innym, dlatego też dawno nie cieszyłam się tak widząc tyle synonimów, tak rozbudowanych zdań i dopieszczonych z największą starannością. Z minusów, mogę wymienić tylko to, że wciąż stoję na środku drogi 66 i tęsknię za Jonaszem oraz Ellą, chcąc wiedzieć co dalej...
Podsumowując, po nastu dniach usuwania jak Ella, dumania jak Jonasz; oddaje w wasze ręce recenzję, która mnie i tak do końca nie satysfakcjonuje. Pokazuje wam ułamek tego co pokochałam. Fragment duszy dwóch książek, które już na zawsze zostaną ze mną. Droga Julio, pisz. Twórz. Jesteś piękną duszą, która tworzy cudowne losy. Pozwoliłaś mi odbyć podróż życia, od Polski po USA. Mam nadzieję, że ten trzeci tom będzie kolejnym elementem pasującym do mojej duszy. Dziękuję Ci i mam nadzieję, że kiedyś uda mi się spotkać Cię na żywo, po to żeby porozmawiać o twoich książkach.
Gratuluję autorce oraz całemu zespołowi wydawniczemu, oddaliście w nasze dłonie kolejne cudowne (nie) love story.
⭐⭐⭐⭐⭐/5
"Pustka wietrzna" czyli trzeci tom następczyni Harry'ego Potter'a

"Pustka wietrzna" czyli trzeci tom następczyni Harry'ego Potter'a

Bookmorning Moliki! Dziś kąsek od Media Rodzina, trzeci tom przygód Morrigan Crown, który skrada serca ludzi na całym świecie! Jessica Towsend kupiła mnie przy pierwszym tomie, ale trzeci całkowicie mnie pochłonął. Na grupie czytelniczej Media Rodzina, którą znajdziecie na profilu wydawcy, możecie zgarnąć trzy tomy tej właśnie serii! Chcecie dowiedzieć się co tym razem spotka Morrigan, czy warto zawalczyć o zestaw tych książek? Wskakujcie i razem podejmijmy decyzję!
W tej części Morysia już jako pełnoprawna towarzyszka Wunderowców, odkrywa tajniki swojego talentu. Wraz z grupą swoich przyjaciół przezwycięża przeciwności rzucane jej pod nogi, więc kiedy wydaje się, że nic już nie może pójść gorzej... Pojawia się tajemnicza pustka wietrzna. Na domiar złego, towarzystwo Wunderowe traci kontrolę nad wyrządzymi szkodami. Czy Morrigan uda się odkryć tajemnicę wietrznej pustki? Czy przyjaźń zawarta między jednostką, okaże się tą na dobre i złe? To i jeszcze więcej dowiecie się, sięgając po trzeci tom. 
Ostatnio jak zauważyliście lubuje się w krótkich streszczeniach, tak żeby za dużo wam nie zdradzić, co okazuje się całkiem trafne. W trzecim tomie, mamy tak rozwinięta akcje, że wierzcie mi... nie odłożycie książki, choćby się woda przelewała w wannie. Całość wciągnęła mnie totalnie, język jakim posługuje się autorka jest przystępny, prosty ale przede wszystkim skierowany do każdej grupy wiekowej. Moja dziewięcioletnia córka spokojnie czytała sama i również jest zachwycona tą częścią. Opisy to kolejny element, który zachwyca. Każdy najmniejszy szczegół jest uwzględniony, co pozwala nam poczuć magię Nevermoor, Deukalionu czy przeżyć jazdę Salonką. Ponad to są one tak rozłożone, że nie zanudzą nawet największego przeciwnika opisów. Kolejnym plusem jest ciągła akcja, nie znajdziecie tam chwili na wytchnienie. Jednocześnie nie odczuwa się przesytu tej akcji, co niestety ostatnimi czasy zdarza się często. Tu mamy wszystko pięknie rozłożone, nic się na siebie nie naciera czy nakłada. Wciąż muszę przyznać, że postacie wykreowane przez Jessice Towsend są genialne, zaś wątki umożliwiające poznanie Ezry są po prostu genialne.
Autorka udowadnia nam w tej części, że jej głowa to worek z pomysłami i muszę przyznać, że są to pomysły wyśmienite. Trzeci tom udowodnił mi tylko to co już wiedziałam, mianowicie mamy godną następczynię J. K. Rowling. Warsztat pisarski autorki, plus praca zespołu wydawniczego i mamy to czego szukałam od lat. Historii, na której teraz moje dzieci się wychowają, uwierzą w magię i pokochają czytanie tak mocno jak ja. Bo każda minuta spędzona w Nevermoor, jest dla nich tak ekscytująca, jak dla mnie dwadzieścia lat temu minuta w Hogwarcie. Nie wiem ile jeszcze tomów o przygodach Morrigan Crow przed nami, jednak wiem na pewno, że jestem w grupie, która niecierpliwie czeka aby dopaść kolejny i razem z córkami przenieść się ponownie do Nevermoor.
⭐⭐⭐⭐⭐/5
Monika Skabara... jak ktoś nie zna, to właśnie pozna!

Monika Skabara... jak ktoś nie zna, to właśnie pozna!

Dzień dobry Moliki moje! Jak zawsze wpadam z bombą, tym razem całkowicie pozytywną! Jednak nim zaczniemy chciałam podziękować wydawnictwu Kobiecemu za możliwość poznania tej części serii, oraz autorce, która stworzyła historię całkiem inną od wszystkich. Monika Skabara... Oj Monika... Coś ty ze mną zrobiła... Chcecie wiedzieć? Zapraszam na recenzję!
Mona to kobieta skrzywdzona, rządna zemsty i krwi niczym wilk. Vin jako ostatni kawaler z rodziny, korzysta z uroków kobiet i... Wykonuje czarną robotę. Bezwzględny egzekutor a zarazem człowiek posiadający zasady moralne, których nawet siłą nikt nie malarze mu przekroczyć. 
Spotkanie tej dwójki jest jak powiew świeżości w życiu obojga. Wszak nie zawsze winny jedno ma imię, a zemsta jak wiadomo smakuje najlepiej na chłodno...
Daje wam tylko tyci, maleńki opis bo książka jest tak naładowana informacjami, że boję się chlapnąć ciut za dużo. Od pierwszych stron poczułam co ja tu mam... a mam świetną historię! Tak jak mówiłam samej autorce, pierwszy tom średnio mi podszedł, przy drugim było lepiej, jednak ten mnie totalnie kupił! Z każdą książka widać tak ogromny postęp w warsztacie pisarskim, że jestem zauroczona! Uwielbiam patrzeć na rozwój nie tylko akcji w książkach, ale też u autorów. Opisy są przepełnione emocjami! Przyznaje się bez bicia, płakałam. Koniec książki mnie zrujnowała do tego stopnia, iż potrzebowałam dnia na złapanie oddechu i zebranie myśli, więc wyobraźcie sobie ile uczuć tam jest. Przepychanki między bohaterami były po prostu mistrzowskie! Obawiałam się, że poruszany problem w książce, nijak nie będzie pasował do komizmu sytuacyjnego, który bywał (Vin jest bezbłędny) ale zgrało się to idealnie. Co najważniejsze, spotkacie tam również bohaterów z poprzednich tomów, jednak wydają się oni wykreowani jeszcze lepiej, bardziej wyrazisto. Charakter Vina i Mony to wisienka na torcie, mamy pięknie, prosto rzucone, objaśnione, skąd dane zachowania się biorą. Nie przeczę będziecie mieli parę zagadek, ale są to tak ciężkie tematy, że dodały one jedynie mocniejszego wydźwięku całej książce. 
Przez lekturę przeleciałam jak pocisk, styl jest wyborny, dopracowany, lekki, przyjemny. Widać, że Monika zebrała krytykę i ciężko pracowała nad każdym punktem, który ktoś jej pokazał. Nie znajdziemy błędów logicznych czy fabularnych, całość świetnie ze sobą współgra, co pozwoliło mi się cieszyć książka pierwszy raz od kawałka czasu. Ostatnio z polskimi autorkami totalnie mi nie po drodze, a tu poszło cudownie. 
Podsumowując, droga autorko wykonałaś kawał dobrej roboty i choć boli mnie serce, że Vin i Mona już są za mną... To nie ukrywam, czekam na kolejne książki. Będzie mi bardzo miło, dołączyć je do kolekcji na półkę i cieszyć oko kolejną świetną pozycją. Gratuluję, tobie i całemu zespołowi wydawniczemu (zerknijcie do środka na grafiki!!!), wykonaliście kawał bardzo dobrej roboty!
⭐⭐⭐⭐⭐/5
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Copyright © Czytelnisko , Blogger