"Wierna towarzyszka" zakończenie trylogii fenomenalnej autorki

"Wierna towarzyszka" zakończenie trylogii fenomenalnej autorki


✨ RECENZJA PATRONACKA ✨
 Bookmorning Mole książkowe! Jak wiecie ostatnimi czasy było mnie mniej, jednak wracam ze zdwojoną siłą. Koniec wakacji, pora brać się do roboty! Dziś dla mnie jest smutny dzień, ponieważ dopóki nie wyszedł ten post, mogłam udawać, że to nie koniec i bohaterowie trylogii od Ingi Juszczak, wyskoczą nam zza rogu z kolejną historią... Nim powiem wam co nieco o książce, pragnę podziękować Indze nie tylko za patronat, ale też za przyjaźń. Mam nadzieję, że kolejne jej kroki w świecie wydawniczym będą zdecydowane i równie twórcze, a ja z pewnością będę je śledzić z uśmiechem. Przejdźmy do konkretów, wiem że na to czekacie! 
Kiedy świat zaczyna iść w dobrym kierunku, a szczęście wydaje się przepełniać każdy skrawek w zasięgu wzroku Ellie... Na jaw wychodzą sekrety, które w życiu nie powinny ujrzeć światła dziennego. Zarówno Diego jak i jego świeżo poślubiona małżonka, są zmuszeni wystawić się na kolejną próbę. Jednak czy tym razem, miłość będzie równie silna? Czy Diego znajdzie złoty środek na spokojne życie, w świecie pełnym przemocy i narkotyków? Jak kobietę zmienia miłość do tego jedynego, a co najważniejsze ile jest wstanie wybaczyć...?
Oczywiście nie byłabym sobą, gdybym nie dała wam więcej pytań niż odpowiedzi. Uważam, że odpowiedzi musicie znaleźć sami, czytając tę książkę. Ja jedynie mogę pokazać delikatnie, ile ona w sobie zawiera, a jest w niej ogrom emocji. Przy pierwszym tomie, kupił mnie śmiech. Przy drugim pasja, miłość, postęp autorki. Przy trzecim... Jestem pewna, że zainwestowałam swój czas właściwe. Dostałam wszystko na co czekałam, a nawet więcej. Widać samoświadomość autora, podczas tworzenia, każdy detal jest opisany z dokładną starannością, a rozwój warsztatu wciąż winduje. 
Przede wszystkim: emocje. Dialogi, opisy są wypełnione po brzegi. Kiedy Ellie przechodzi załamanie, wy z nią. Wygrywa pożądanie? Poproszę wiadro z wodą. Uwielbiam tak żywe emocje, które pozwalają mi poznać nie tylko bohaterów ale i ich twórcę. 
Poznacie tu całkiem inne wcielenie Diego, takie jakiego nie przedstawiała nam jeszcze Inga. Ellie również, ale w tej sprawie zrozumiecie dlaczego, czytając. Nabrałam jeszcze większego szacunku do jej osoby, podziwu do odwagi i miłości... do tak delikatnego serca.
Autorzy zawsze pytają o ulubione fragmenty, postacie. Fragmentu wam nie wskaże, gdyż sypnę za dużo i będzie draka. Za to powiem wam, że najciężej żegna mi się z Miguelem. Kocham tego gościa, jest i będzie moim numerem jeden! 
Podsumowując, żegnam tę trylogię z łzami. W każdym tomie dostałam coś innego, niepowtarzalnego. Przy każdej części miałam zaszczyt patrzeć, jak autorka się rozwija i z dumą przyznaję, że idzie jej coraz lepiej. Jest po prostu właściwą osobą, we właściwym miejscu. Was, zapraszam do zakupu książki, zachęcam do poznania całej trylogii, jeżeli jej nie czytaliście. Dajcie się porwać w wyśmienitym towarzystwie, już dziś.❤️
Dziękuję za zaufanie Inga, mam nadzieję, że kolejne twoje książki będą jeszcze większym sukcesem. ❤️❤️
⭐⭐⭐⭐⭐/5
"DOGS" czyli powrót do Greer i świata rządzonego przez Zakon Jelenia.

"DOGS" czyli powrót do Greer i świata rządzonego przez Zakon Jelenia.

Dzień dobry Mole, pamiętacie "STAGS"? Właśnie przyszła pora na drugi tom, czyli "DOGS". Autorka tym razem przyszykowała nam dosłowną bombę emocji, akcji i najważniejsze: intryg, zagadek. W swoim dorobku literackim Pani Bennett może poszczycić się trzema wydanymi książkami. Jednak nie spoczywa na laurach, gdyż już ogłosiła, że oprócz oficjalnego "FOX" pojawi się też "TIGERS". Dlatego warto już teraz sięgać po dwa pierwsze, aby na bieżąco śledzić losy Greer i jej przyjaciół. 
Po traumatycznych przeżyciach, Greer, Nel oraz Shafeen; rozpoczynają przygotowania do projektów, które mają być ich furtką na wymarzone studia. Śmierć Henry'ego ciągnie się ogromnym cieniem za naszą bohaterką, nie pomaga fakt, że po rozwikłaniu zagadki, stary opat umiera... a miejsce w szkole znajdują bliźnięta de Warlencourt. Ku zaskoczeniu naszej bohaterki, okazują się spokojnymi i utalentowanymi, młodymi ludźmi. 
Jednak co się stanie, gdy zwierzę okaże się łowcą? Jak średniowieczna sztuka teatralna może odmienić życie? I co najważniejsze... czy jeżeli nie widzimy ciała, to możemy przyjąć, że doszło do zgonu...? A te pytania musicie rozwikłać sami! Sięgając właśnie po "DOGS".
Mam nadzieję, że dużo wam nie zdradziłam. Niestety więcej nie mogę wam powiedzieć, gdyż w książce jest za dużo nowych wątków, przez co wprowadzenie was może okazać się błędem i zabrać radość z czytania. 
Autorka ponownie staje na wysokości zadania, kiedy myślę, że już mnie nie zaskoczy... ona zrzuca bombę. Reaserch w tym tomie, to totalny majstersztyk! Objętość faktów zawartych w niej jest obłędna, przez co wuj google miał roboty. Opłaciło się. W poprzednim tomie dostajemy naiwną bohaterkę, za to w tym Greer rehabilituje się. Jest ostrożniejsza, choć zawzięta i uparta. Co ostatecznie wyszło znakomicie, idealnie zgrywając się z nową odsłoną Nel. Tu również czeka was zaskoczenie, ta postać tym razem okazała się całkowicie pozytywnie odebrana przeze mnie. W poprzedniej części była mi w zasadzie obojętna, za to teraz całkowicie wkradła się w moje łaski.
Mamy kolejną intrygę, zagadkę i multum emocji. Bardzo dobrze rozłożone wątki, które śmiało się ze sobą przeplatają, nie rozpychając się; zapewnią wam parę godzin udanego czasu. Jedno jest pewne, od książki bardzo ciężko się oderwać! Dlatego siadając weźcie ze sobą zestaw czytelniczy: koc, herbata, przekąski. Odkładając ją, płynnie wracałam w klimat, a momenty rozstania z książką były ciężkie... 
Podsumujmy, osobiście bawiłam się świetnie czytając drugi tom. Czy okazał się lepszy? Na pewno. Czy go polecę? Polecę oba tomy. Książka jest skarbnicą ciekawych faktów, zbiorem zagadek oraz genialnym twistem fabularnym. Po prostu sięgnij, poznaj odmienioną Greer MacDonald i poczuj magię intryg. 
⭐⭐⭐⭐⭐/5
Czas zacząć grę...

Czas zacząć grę...

Booknight wszystkim, dziś pójdziemy w całkowicie inną stronę, mianowicie: groza. Horrory od zawsze budziły we mnie śmiech, przecież zawsze wiadomo, że zginą, pójdą tam gdzie nie powinni, zagrają w grę (która ich uśmierci). Kino grozy i dreszczy, dla mnie jest kinem komediowym i pokazem naiwności. Za to z książkami, sprawa wygląda całkowicie inaczej. Książki pobudzają nasz mózg, wyobraźnię... wymuszają wręcz na nas, abyśmy czuli strach. Oczywiście te dobrze napisane, a czego innego można się spodziewać po R. L. Stine, jak nie epickiego horroru? Dwa z nich trafiły w moje dłonie i muszę się przyznać, że zmiotły mnie z planszy totalnie. A mowa o "Zabójczych grach" z serii Ulice strachu. Przyznaję, przy filmach się śmiałam, za to z książkami nie poszło już tak śmiesznie.
Kiedy w towarzystwie trafia wam się geek komputerowy, kojarzycie go jako świra i pasjonata gier. Kiedy trafia się sportowiec, nikt nie oczekuje więcej niż rozmów o sporcie. Za to kiedy wpadamy na zakamuflowanego psychopatę, nikt go nigdy nie podejrzewa! 
Jedno nocna impreza na prywatnej wyspie zmienia się w grę... W grę o życie i przetrwanie. Kiedy nic nie podejrzewająca Rachel dostaje zaproszenie od przystojnego, choć całkowicie poza jej zasięgiem Brendana, nie spodziewa się jak "wystrzałowy" weekend ją czeka. Dziewczyna pomimo protestów przyjaciółki oraz byłego chłopaka, płynie na wyspę w towarzystwie znajomych z rocznika. Wtem zaczyna się gra...
"Kto chce zagrać w wisielca?"
Więcej wam nie zdradzę ale ktoś chętny zagrać? Cóż ja na pewno nie. Poważnie po przeczytaniu tej książki wszelakie gry zaczęły mieć mordercze podteksty, weźmy taki monopol. Staniesz na moim polu i pyk po paluszku... Dobra już milczę w kwestii gier.
Przez książkę leci się ciurkiem, dosłownie. Jest tak świetnie napisana i naładowana napięciem, że nie sposób ją odłożyć (do tej pory dumam czy to był strach, czy ekscytacja). Do tego ogrom zagadek, który działa pobudzająco, przerażająco i nie ukrywam: efektywnie. Nie bez powodu autor jest nazywany drugim Kingiem, widać to już po pierwszych rozdziałach. Oczywiście nie byłabym sobą, jeżeli nie wytknęła bym tej obłędnej okładki. Kolor jest zabójczy! Równie zadziwiający co poziom wiedzy autora odnośnie wnętrzności ludzkich... Nie przedłużam bo przede mną kolejna część, której pierwsze rozdziały już znam i mój mózg krzyczy "wiej!!", nigdy nie byłam dobra w słuchaniu swoich przeczuć... 
Podsumujemy teraz tom pierwszy. Akcja, pomysł, groza, świetne kreacje bohaterów i co najważniejsze: emocje! Żywy strach, widoczny na każdej stronie tego zabójczego ustrojstwa, sprawia że nie pozostaje mi nic innego jak przyznać rację, założyć koronę autorowi i udawać, iż wcale się nie bałam! 
Dziękuję wydawnictwu Media rodzina za możliwość poznania tej serii.
⭐⭐⭐⭐⭐/5
"STAGS" polowanie czas zacząć...

"STAGS" polowanie czas zacząć...

Witajcie czytelnicy, dziś będziemy mówić o książce, po którą sięgnęłam z polecenia. Okazała się na prawdę świetnym wyborem! 
STAGS, to prywatna szkoła z wiekową tradycją. W zasadzie wszystko włącznie z terenem, gronem pedagogicznym oraz hierarchią jest wiekowe... Greer szczęśliwie udaje się zdobyć stypendium, właśnie w tej prestiżowej szkole. Czeka ją wyborne wykształcenie, nowe przyjaźnie i najważniejsze, cudowne otoczenie rodem z filmów. Szkoda tylko, że nie z filmów komediowych czy baśniowych. Na miejscu naszą bohaterkę spotyka nie małe rozczarowanie, już po paru dniach przekonuje się, że z przyjaźni nici. W zasadzie oprócz wykształcenia nic dobrego, stąd nie wyniesie. Tu całkowicie się nie pomyliła... bo pora zacząć "polowanie strzelanie wędkowanie".
Ta książka jest po prostu genialna! Nie wiem jak, kiedy ale autorka po prostu sprawiła, że ją pokochałam. Oczywiście żeby mieć porównanie, przeczytałam poprzednią książkę autorki, "Bezludna wyspa", i śmiało stwierdzam, że "STAGS" to inny poziom! Stworzenie takiej struktury, jak jest w tej książce, to nie lada wyczyn. Dodatkowo pociągnięcie tej fabuły, bez potknięć w faktach, jest po prostu wybitne. Czytałam niejednokrotnie książki, gdzie koncepcja, pomysł były "łał!!", jednak autorzy gubili się w swoich pomysłach. Wisienką na torcie jest reaserch i kreacje bohaterów. Fakty zawarte w książce są rzetelne, autorka musiała poświęcić mnóstwo czasu, aby wypuścić do rąk czytelników tak dopieszczoną książkę. Co do bohaterów, osobiście uważam, że różnorodność wśród nich, ale i złożoność charakterów nadały całej książce wyśmienitego charakteru. Choć Greer przez swoją naiwność napawała mnie śmiechem, to jednak jest jedną z tych, które chętnie poznałabym na żywo. Styl jest lekki, przez to lecimy ekspresowo i z przyjemnością, widać iż to nie jest debiut, a sama autorka wyrobiła sobie już lekkie pióro. 
Ponad to co już wam wyśpiewałam, na naszym rynku książkowym lada moment pojawi się kolejny tom, a mianowicie: "DOGS". Ja już po lekturze i zdradzę wam, że będzie jeszcze lepiej! 
Podsumowując, książka zostanie moim must have, to na pewno. Czy będę sięgać po inne dzieła autorki? Tak. Uwielbiam klimat grozy, prywatnych szkół i naiwne choć zawzięte bohaterki. Polecam zapoznać się z tytułem, który znajdziecie też na Legimi! Co jest świetnym ułatwieniem i opcją dla e-bookowych freaków. Dziękuję wydawnictwu Media Rodzina za możliwość poznania tej książki, a szczególnie Maksowi, przez którego zarwałam nockę dla tej pozycji 😂❤️
⭐⭐⭐⭐/5
"Vortex" dystopii nigdy dość! Daj się ponieść ku przyszłości...

"Vortex" dystopii nigdy dość! Daj się ponieść ku przyszłości...

Dzień dobry czytelniskowcy, już prawie miesiąc temu do waszych dłoni trafiła historia, która pochłonęła mnie bez reszty. Zawsze pociągała mnie okrutność i surowość dystopijnych światów, jednak "Vortex" okazał się szczególny do tego stopnia, że postanowiłam poszerzyć swoje zbiory o oryginalne wydania. Macie takich swoich ulubieńców? Ja mam paru, głównie niemieckie pisarki ale znajdę też np. australijską. 
Vortex, pierwotna siła, energia niezmierzalna, surowa. Świat po wielkiej eksplozji pra vortexu, nie jest już taki sam. Wszystkie żywe organizmy na skutek wybuchu zaczęły mutować i łączyć się z żywiołami. Wszystko się zmienia...
Elaine staje przed najważniejszym dniem w swoim życiu, wyścigiem vortexami. Przygotowywana od lat, niespodziewa się, że nie wszystko pójdzie tak jak tego oczekuję. A jej nadzwyczajne umiejętności staną się wysoce pożądane, przez wszystkich przedstawicieli nowego świata. Czy w tym okrutnym świecie Elaine znajdzie sprzymierzeńców? Czy przystojny, choć zarozumiały Bale, okaże się dobrym wyborem w walce? 
Boże, co to było?! Książkę pochłonęłam dosłownie, nie było półśrodków, przerw czy oddechu. Historia Elaine i Bale'a to kolejny must read tych wakacji. Totalnie fenomalny świat, w którym osobiście chciałabym się znaleźć! Nie znajdziecie tu pustych, bezkresnych opisów... Za to wszystko będzie tak zobrazowane, że momentami poczujecie przyciąganie vortexu. Uwielbiam takie książki i bez cienia wstydu, polecam. 
Lekki i przyjemny styl, świetne tłumaczenie, przez to mamy kombinację idealną, która pozwoli nam przyjemnie płynąć przez ten świat. 
Nie martwcie się autorka zadbała o każdego, mamy wątek miłosny, akcji, dramatu, paleta emocji. Takie książki sprawiają, że po prostu chce się czytać. Autorzy tworzący światy zawsze mają mój podziw, bo stworzenie takiego świata jest ogromnym wyzwaniem. Dopilnowanie żeby wszystko się ze sobą zgadzało, obrazowanie tego czytelnikowi... Coś niesamowitego!
Kreacje bohaterów również były genialne, zaciętość Elaine, jej nie zachwiana wiara, sprawiły że z przyjemnością poznawałam ją coraz lepiej z każdą stroną. Postacie drugoplanowe nie były mdłe, one stanowiły naprawdę wyraźny motor działania książki, przez co przepadałam jeszcze bardziej...
Już kończąc, zachęcam was do sięgnięcia po tę książkę. Ja na czasie pochłonęła dwa kolejne w oryginale, gdyż nie wytrzymam i muszę wiedzieć co dalej! Dziękuję wydawnictwu Media Rodzina za możliwość poznania tej historii. Będę czekała na kolejne tomy, które mam pewność, pokochają czytelnicy. 
⭐⭐⭐⭐⭐/5
Zapowiedź patronacka ✨

Zapowiedź patronacka ✨

✨ ZAPOWIEDŹ PATRONACKA ✨

 Booknight Moliki! Jak sami wiecie, nie daje zapowiedzi, po prostu wolę od razu pokazać swoje zdanie, ba ja mam gotową recenzję... Jednak dziś dam wam zapowiedź, ponieważ akurat ta książka zasługuje na osobne miejsce. Mowa tu oczywiście o ostatnim tomie trylogii od Ingi Juszczak "Wierna Towarzyszka". To kontynuacja losów Diego i Ellie, którzy wciąż walczą. Osobiście uważam, że jest to najlepsza część ale z chęcią poznam wkrótce wasze zdanie.
Dziękuję, że znowu znalazłam się w gronie patronów z tak przebojowymi osobami 💋
Macie swoje ulubione trylogię? I co najważniejsze znacie już historię tej dwójki? ❤️
Zostawiam wam opis i zapraszam wkrótce na recenzję, bo premiera już 28.07! 

"Dwa tygodnie po powrocie z Meksyku Ellie na próżno stara się uporządkować myśli krążące wokół minionych wydarzeń. Nie pomaga jej w tym Diego, od którego nie może uzyskać odpowiedzi na nurtujące ją pytania. 

Wkrótce narzeczeni wybierają się do mieszkających w Kanadzie rodziców Ellie. Tam informują bliskich o zaręczynach. Mama dziewczyny z początku jest sceptycznie nastawiona do wybranka córki, ale po kilku dniach spędzonych w towarzystwie Diego akceptuje przyszłego zięcia. 

Wydaje się, że para w końcu będzie szczęśliwa. Jednak Ellie nie zdaje sobie sprawy, że Diego coś przed nią ukrywa. Jest podekscytowana, niestety nie wie, że zbierają się nad nimi burzowe chmury. Nie ma pojęcia, że wkrótce ich życie bardzo się zmieni. 

Ellie w najgorszych snach nie spodziewała się, że największy cios padnie ze strony ukochanego mężczyzny. "



"Ring" czy bestsellerowa autorka, jest gwarancją dobrej książki?

"Ring" czy bestsellerowa autorka, jest gwarancją dobrej książki?

Bookmorning Moliki! Dziś post będzie raczej krótki, choć finalnie zobaczymy jak to wyjdzie. Znacie twórczość Anny Wolf? Nie ukrywajmy każdy przynajmniej słyszał o niej, jedna z najgłośniej reklamowanych autorek w wydawnictwie NZ. Książkę, o której będziemy dziś dyskutować, wydała z ramienia wydawnictwa Muza (konkretnie "Akurat") i powiem wam że, wcale zachwycona to nie jestem...
Alice całe życie ucieka, ścigana przez demony przeszłości, nie ogląda się za siebie. Carter, dziecko z systemu opieki, którego życie również zahartowało mocno. On bokser, ona siostra rywala. Oboje będą toczyć walki, pytanie czy będą umieli walczyć wspólnie?
Szybki opis co? Nie mam serca świeżo po przeczytaniu, streszczeniu, ponownie to odgrzewać. Nie ukrywam, książka mnie nie powaliła. Narracja była koszmarnie irytująca, a że już gdzieś tam do setnej strony, wskoczyły powtórzenia i niestety ale całkowicie bez życia opisy, to właśnie ta narracja totalnie mnie rozjechała. Opisy były... nawet nie wiem jak to nazwać. Poważnie, całkowicie poczułam się skołowana. Po co trzy razy pod rząd powtarzać dlaczego bohater robi daną rzecz?! Przecież ja już za pierwszym razem wiem, czemu tak, a nie inaczej! Kolejnym bólem głowy były powtórzenia. "(...) naprawdę (...). (...) naprawdę (...)" Oczywiście wszystko jest w jednym akapicie, mówi o jednej sytuacji i rzecz jasna, pochodzi z prywatnych wynurzeń bohaterów. Czuję się zmęczona po tej książce, chciałabym żeby było inaczej, jednak nie jest. Ten warsztat, styl, były ciężkie, wciąż nie dopracowane, nie wyrobione... Fabuła pędzi jak ścigacze na torze, przez co momentami miałam wrażenie, że autorka sama już się gubi. Tam jest po prostu przesyt wszystkiego. Najlepszym przykładem jest informacja o podejrzeniach, główna bohaterka w szpitalu mówi o swoich domysłach, a chwilę później, tak jakby tego nie było znowu informuje o tym samym, tą samą postać. Nie daje nigdy emotek do recenzji, a tu by się przydały. Chciałabym powiedzieć, że kreacje bohaterów ratują tę pozycję, ale nie mogę. Ostatecznie były one nijakie. Niby coś tam chciała ona, niby on, niby Bruno... i na niby się skończyło.
Nie będę was dłużej męczyć i sobie dołka kopać, po prostu musicie to sami przeczytać, ocenić. Jako że, autorka nie jest już debiutantką, to moja ocena niestety ale jest koszmarnie niska. Po wydaniu tylu książek, oczekiwania i apetyt czytelników rośnie, nie spada. Według mnie, dużo jeszcze pracy przed autorką, pytanie tylko czy zbierze krytykę i przerobi ją w efekty, czy... wiecie sami co ;)) (jest emotka!!)

⭐/5
"Zostań dla mnie" czyli pożegnanie z braćmi Arrowood

"Zostań dla mnie" czyli pożegnanie z braćmi Arrowood

Dzień dobry Moliki! Ciężko jest żegnać się z dobrą serią, jednak wierzę, że Corinne Michaels nie zostawi nas z pustymi rękami. Patrząc wstecz myślę, ze swojego ulubieńca znalazłam w postaci Seana, co nie oznacza, że ostatniego z braci nie polubiłam. Jakie macie ulubione serię? A może na jakąś czekacie z utęsknieniem? 
Jacob wraca do znienawidzonej mieściny, zawieszając tymczasowo swoje barwne życie na wzgórzach Hollywood. Żadnych oczekiwań czy prób zatrzymania ziemi nie bierze pod uwagę. Do czasu, aż na jego drodze staje Brenna Allen... Razem z dwójką dzieci, pokazuje mu, że świat nie jest tylko czarny albo biały, zaś on ponownie uczy ją kochać...
Ostatni tom tej serii moim zdaniem, był najsłabszy. Jacob nie budził we mnie takich samych uczuć jak inni bracia, za to cały czas było mi przykro, że to koniec serii! Co również mogło rzutować na moje odczucia. Nie mogę powiedzieć, że książka jest zła, bo nie jest. Autorka nie osiadła na laurach i historia ma sens, splot i morał... Jednak Jacob, nie będzie moim faworytem w tym wyścigu. Bardzo podobało mi się to, że Corinne trzyma się swojego wypracowanego stylu. Jej postacie są zawsze wyraziste, emocjonalne, barwne. Wciąż można powiedzieć, że to jest dobrze spędzony czas. Przy epilogu zastanawiałam się, czy autorka nie napiszę przypadkiem o młodszym pokoleniu, gdyż sam epilog obudził we mnie masę scenariuszy! Nie zaprzecze, chciałabym poznać tę dzieciaki jako dorosłych. 
Podsumowując, ostatni tom nie wstrząsnął moim światem ale... był bardzo dobry. Boli mnie serce, że to koniec braci Arrowood i będę spać z nadzieją na więcej. Ukłon w pas, dla zespołu wydawniczego oraz autorki, której książki są i będą w mojej prywatnej top 10. 
Dziękuję wydawnictwu Muza, za możliwość poznania tej serii i wpisanie kolejnej genialnej autorki na swoją czytelniczą listę.
⭐⭐⭐/5
"Zakochana w przyjacielu" przedstawiam wam Kasię i jej ranczera 😎

"Zakochana w przyjacielu" przedstawiam wam Kasię i jej ranczera 😎

Bookmorning Moliki! Mam przyjemność przedstawić wam mój patronat medialny, który w zasadzie wyszedł sam z siebie... ale skradł moje serce! Kojarzycie "Wrednego Szefa" od Katarzyny Rzepeckiej? Jak nie, to pora nadrobić, jeżeli już znacie to wiecie na pewno co nas czeka w tej książce. Otóż nie wiecie! Dlaczego? A tego dowiecie się poniżej.
Kamila w wyniku tragicznego napadu traci pamięć. Poturbowana psychicznie i fizycznie, trafia pod opiekę najbliższych, w swoje rodzinne strony. Pomimo ciągłej frustracji, nikt ani nic nie jest w stanie obudzić jej wspomnień... oprócz przystojnego sąsiada, który jak się okazuje, jest też jej przyjacielem z dzieciństwa. 
Tymon od lat żyje pogodzony z faktem, iż jego życie i dom to mała wieś. Jedyne z czym nie może się pogodzić, to fakt, iż miłość jego życia niekoniecznie chciała iść tą samą drogą. A może po prostu on nie chciał, by szła... Gdy pojawia się szansa na odbudowanie przyjaźni, Tymon chwyta jej rękami i nogami.
Jak zawsze staram się wam zdradzać jak najmniej, słowo klucz "staram"! Ciężko mi się nie ekscytować, gdy w moje dłonie trafia tak dobra książka, a na domiar tego okazuje się, że będę patronem medialnym! Jak już sobie pokrzyczałam, powiem wam co też Katarzyna we mnie poruszyła. 
Pokochałam tą książkę praktycznie od początku, czytając ją miałam wrażenie, że chyba właśnie autorka sięga do dna mojej duszy. Nie znajdziecie tu bohaterki, która po tygodniu wstaje i mówi: wygrałam! Pamiętam!!!
Nie. Za to zobaczycie jak Kamila walczy każdego dnia z frustracją, własnym gniewem, problemem adaptacji w nieznanym środowisku. Również poznacie Tymona (mój mąż, nie to żeby to tam to dziewczyny... Tak Zu do Ciebie piszę!) Tymon jest uczciwie tyrającym wręcz ranczerem. Skończył studia, ma swoją farmę, jedyne czego mu brak to miłości... Jego postać od początku budziła moją sympatię, choć momentami miałam ochotę go przydusić z frustracji. To jednak, parę sytuacji utuliło moją duszę romantyczki i ostatecznie z panem Tymonem jesteśmy po słowie. 
Fabuła książki jest tak umiejętnie rozłożona, przepleciona, że choćbyście chcieli, nie dokopiecie się prawdy. Poważnie. Będziecie wiedzieć tyle, ile autorka pozwoli wam w danym momencie. To jest genialne! Do końca książki nie miałam pojęcia, gdzie mnie zaprowadzi. Ogólne wykreowanie każdego z bohaterów, jest również na najwyższym poziomie. Postacie są dopieszczone w każdym calu, przez co możemy już stwierdzić, że reaserch jest ogromny i całkowicie udany. Sam pomysł na książkę jest wybitny, a Kasi udało się go przedstawić czytelnikom wprost fenomenalnie! Styl autorki również uległ poprawie, poprzednia książka była bardzo dobra. Jednak to w tej widać, jak ogromny postęp został zrobiony w warsztacie pisarskim. 

Mieliście kiedyś marzenia? Pomyślcie o nich wszystkich. Zapamiętajcie bo razem z tą książka, spiszemy wszystkie marzenia. Po to by zrealizować swoją listę tysiąca marzeń. 

Podsumowując, oryginalny pomysł to nie wszystko, dlatego Kasi dzięki ogromnej pracy, udało się stworzyć książkę jakiej nie było. Miłość, radość, złość, łzy, śmiech... Tyle odczuć w jednej książce, brzmi jak szaleństwo. Właśnie takie szaleństwo oddała nam Katarzyna Rzepecka, a ja takie pokochałam. 
Gratuluję Kasiu, dziękuję Ci za zaufanie, możliwość poznania tej dwójki, i że wysłuchałaś cierpliwie moich rozemocjonowanych głosówek. Mam nadzieję, że długo nie będziemy czekać na kolejne twoje książki! Bo mam ogromny niedosyt po tej...
Ps. Zerknijcie na koniec książki ;))

⭐⭐⭐⭐⭐/5
"Iskra Bogów" drugi tom od genialnej Marah!

"Iskra Bogów" drugi tom od genialnej Marah!

Dzień dobry, zaczynamy czerwiec i lecimy z "Iskrą bogów. Nie odrzucaj mnie."! Jak wiecie jestem ogromną fanką twórczości Marah Woolf, każda jej książka to dla mnie parę nocy wyciętych z życia. Dlaczego? Bo wszystko analizuje, czytam po dwa razy, przeglądam... Teraz nie było inaczej i po tych rozważaniach stwierdzam, iż drugi tom jest genialny!
Dziś wyjątkowo nie będę podawać wam zarysu fabuły, gdyż jedyne co mogłabym zdradzić to fakt, że nasza bohaterka cierpi a bogowie wcale nie odpuszczają. Dlatego skupimy się bardziej na innych aspektach. Pióro autorki wciąż zadziwia, rozwija się. Przy każdej książce, gdzieś tam dopatrzeć się jakiegoś progresu. W tej części o dziwo nie irytował mnie główny bohater, za to moneta obróciła się w drugą stronę. Tym razem, to główna bohaterka wiodła prym w irytacji. Jej ośli upór doprowadzał mnie do białej gorączki a przyjaciółka naszej Jess niezmiennie moim zdaniem zasługuje na porządne lanie. Doza tajemniczości wprowadziła genialną atmosfere, przez którą odłożenie książki było niemożliwe. Pojawienie się nowych postaci podkręciło atmosferę, a zamknięcie, niektórych wątków otworzyło możliwość na nowe. Wierzcie mi, nie zabraknie ich! Całość poza genialną fabułą, ubrana jest w cudowną okładkę, która zachwyca oko każdego dnia. 
Podsumowując, mamy progress, akcje, romans, bohaterów i co najważniejsze wyśmienitą fabułę. Książka jest lekką i przyjemną młodzieżówką, która na pewno znajdzie swoje grono odbiorców u osób w różnym wieku. Na tym chyba właśnie polega fenomen Marah, nie ważne ile masz lat, znajdziesz tam coś, za co pokochasz autorkę...
Gratulację dla autorki i zespołu wydawniczego, nie każcie nam długo czekać na kolejny tom!! ❤️
⭐⭐⭐⭐⭐/5
"Ten, którego pragnę" czyli fenomenalny duet pod pseudonimem

"Ten, którego pragnę" czyli fenomenalny duet pod pseudonimem

Dzień dobry Moliki!! Weekend przed nami, a dla każdego mola oznacza on... Czytanie do momentu, aż nie padniemy! Oczywiście nie róbcie tak, znajdźcie chwilę na spacer czy wkurzanie rodzeństwa. Nie po to czytamy tyle książek, żeby nie umieć dogryźć bratu czy siostrze. Ostatnio ten temat rodziny i jej wartości w wielu książkach mi się przewija. W tej nie jest inaczej, jednak nie stanęłaby na półce razem z młodzieżówkami, to cóż ostatecznie pokazała mi ogromną siłę więzi rodzinnych. Pora już chyba przejść do rzeczy...
Na początku podkreśle, iż to jest drugi tom według zagranicznego spisu. Co w żaden sposób nie wpływa na jakość czytania czy fabułę, więc spokojnie sięgajcie po tą pozycję.
Życie Emily to w zasadzie szpital, wszystko w swoim życiu podyktowała karierze. Żyjąc w cieniu ojca, otrzymała nie łatwy orzech do zgryzienia. Wpierw poszła całkowicie inną odnogą medycyny niż tata, później harowała jak wół aby nikt nie oceniał jej przez pryzmat nazwiska, po to by ostatecznie zniweczyć wszystko i uciec. Nowe miejsce pracy dla naszej bohaterki jest szansą na uwolnienie się od ciężaru fenomenalnej kariery ojca. Jednak życie ma całkowicie inny plan i stawia na jej drodze seksownego, choć przerażającego doktora Evana.
Evan poświęcił wszystko dla medycyny, postawił się ojcu, harował jak wół i w końcu postawił na swoim. Jako jeden z najlepszych lekarzy na izbie przyjęć, może pochwalić się ogromnym szacunkiem oraz obszerną wiedzą. W jego małym, uporządkowanym świecie nie ma miejsca na miłość, chociaż jego rodzina z chęcią umieściłby u jego boku kobietę, to sam Evan podchodzi do tego mniej entuzjastycznie... W ciekawym splocie wydarzeń, los postawi na jego drodze kobietę, która będzie jego początkiem i końcem.
Muszę przyznać, że obawiałam się tej pozycji, bo jak to od drugiego tomu! Całe szczęście okazało się, że nie mam czego. Świetna fabuła i ciekawi bohaterowie sprawili, że nie mogłam oderwać się od książki nawet na chwilę! Zabawne sytuację i szalona główna bohaterka niejednokrotnie doprowadziły mnie do łez. Styl obu pisarek świetnie się skomponował, przez co czytając w zasadzie nie odczujecie, iż to jest duet! Świetne dialogi, opisy doskonale rozwinięte, choć nie przesadzone. Jednymi słowy, przez książkę płynie się z przyjemnością.
Podsumowując, ta pozycja wywarła na mnie bardzo pozytywne wrażenie i na długo zostanie w mojej pamięci. Praca włożona przez wydawcę jest na najwyższym poziomie więc nie znajdziecie tam smaczków... Pozostało mi jedynie pogratulować autorkom, zespołowi wydawniczemu i odliczać razem z wami czas, do premiery kolejnego tomu.
⭐⭐⭐⭐/5
"To nie jest do diabła LOVE STORY. Skin Deep" kolejne dziecko Julii Biel w cudownej oprawie graficznej.

"To nie jest do diabła LOVE STORY. Skin Deep" kolejne dziecko Julii Biel w cudownej oprawie graficznej.

Dzień dobry Moliki! Drugiego czerwca swoją premierę miał trzeci tom TNJDDLS, oczywiście nie mogło zabraknąć go w mojej biblioteczce. Tym bardziej, że cudowna oprawa graficzna, oczarowała mnie od pierwszej chwili! O czym jest trzeci tom? Za chwilkę postaram się wam nakreślić, tak żeby nic nie zdradzić...
Aleks od trzech lat żyje ogarnięty poczuciem winy, złością i rozgoryczeniem po rozczarowaniu miłością. Gdy na swojej drodze spotyka Were, bez zastanowienia pomaga dziewczynie i pokazuje świat jaki dla Wery był całkowicie odległy. W życiu przed Aleksem... 
Wera jako najstarsza w rodzinie Meller, posiadaczka drugiej połówki z macicy, jest skrytą i spokojną osobą. Po brutalnym ataku psa Demona, nasza bohaterka zamyka się w sobie i robi wszystko, aby świat nie wiedział jak ma naznaczone ciało. W swoim mały gronie trzyma tylko rodzinę i sąsiada Igora. Jednak kiedy na horyzoncie pojawia się Aleks, wbrew rozsądkowi pozwala mu rozwalić każdą barierę w jej życiu. Nadszedł czas aby Wera pokazała światu, z jakiej gliny jest zrobiona... Co za tym idzie, przyjdzie pora, aby na nowo zobaczyć kto jest wrogiem, a kto przyjacielem.

"- Moje stopy zapadają się w piasek, a ja zapadam się w ciebie - "

Jak widzicie, praktycznie nic nie wiecie, ale o to przecież chodzi, tak? Otwierając tą książkę miałam ogromne oczekiwania, które zostały w całości spełnione. Powiem więcej, autorka przeszła moje oczekiwania! Ten tom to istny rollercoaster emocji. Zobaczycie tam, tak dobrze znany humor, ale i wylejecie łzy. Ogromnym zaskoczeniem dla mnie była postać Igora, który swoją postawą stracił w moich oczach bardzo dużo. Za to determinacja i walka Wery, stała się swojego rodzaju motywacją. Czytając o jej losach, zaczęłam się zastanawiać ile osób, w moim życiu przechodzi przez coś takiego. Zapewne wiele, jednak często niezwracamy na nich uwagi. 
Ponownie wykreowane postacie są wyśmienite, przez co czas spędzony przy książce był przyjemnością. Emocje, którymi tak umiejętnie operuje Julia są namacalne, żywe. Czytając mamy wrażenie, jakby to naprawdę działo się tuż obok, a my przesiąkamy każdą chwilą radości czy smutku. 
Nie zabraknie tam oczywiście Jonasza czy Elli, którzy pomimo wielkiej miłości wciąż mają tą iskierkę! Tu poznajemy Jonasza jako nadopiekuńczego brata, dbającego o siostry, ale i totalnie marsowo zakochanego. 
Styl autorki wciąż pozostaje lekki, płynny, a operowanie językiem nie osiadło na laurach, wręcz przeciwnie. Moja dusza masochisty językowego miała ucztę! Fabuła doskonale rozłożona, przez co ponownie mam pewność, że książka jest przemyślana i dopieszczona. W tym tomie, mamy też możliwość bliższego poznania Jody. Siostry bliźniaczki naszej bohaterki, niech mnie piekło pochłonie, jeżeli jej nie kocham! Joda to chodząca bomba zegarowa, pełna pomysłów i werwy. 
Przy tej książce mam jeden dylemat. Jak zakończyć recenzję, ze świadomością, że nim się obejrzę, a autorka wypuści zapewne Jodę w nasze ręce... Dlatego jej nie kończę, gdyż wiem, że mój czas z twórczością Julii Biel, jeszcze się nie skończył. Powiem wam więcej, on się dopiero zaczyna.
Gratulację Julio, ponownie dokonałaś niemożliwego i powaliłaś mnie na kolana 🖤
⭐⭐⭐⭐⭐/5
"Topieliska" psychologiczny haj od Ewy Przydrygi!

"Topieliska" psychologiczny haj od Ewy Przydrygi!

Dzień dobry Moliki! Boże co to była za książka... Dla mnie, osoby związanej z psychologią, to był totalny psycho odlot! Dlatego do rzeczy, lecimy! 
Główną bohaterką książki jest Pola, to jak ją poznajemy całkowicie nie wpływa na to co dostaniemy później. Pola to kochająca, opiekuńcza matka oraz szczęśliwie zamężna kobieta. Jej spokojne i pełne miłości życie, przerywa straszliwy wypadek, w skutek którego traci męża i syna... Od tej pory, Pola próbuje rozwikłać zagadkę śmierci na własną rękę i rozpaczliwie znaleźć syna, żywego lub martwego. 
Więcej nie mogę wam powiedzieć niestety, gdyż byłby to za duży spoiler. Powiem tak, dla mnie książka jest woow, dlaczego? Od bardzo dawna nie dostałam w swoje ręce tak świetnej uczty psychologicznej! Tym co narzekali na niektóre wątki z początku, doradzam czytać dalej. Styl autorki jest przyjemny i mam wrażenie, że właśnie ten chaos momentami był wprowadzony po to, aby pokazać "drugą twarz". Przyznaję, udało się! Nie mamy tu błędów stylistycznych czy ortograficznych, z akcją też na spokojnie zdążycie. Ewa tak ją rozłożyła, że spokojne momenty przeplecione są uderzeniami psychologicznymi. Stworzenie tak skomplikowanej osobowości dwubiegunowej jest ogromnym wyzwaniem, zachowanie balansu i ogólne przedstawienie czytelnikowi tego jest już ciężkie. Tu mamy tak wszystko rozpisane, że nie ma opcji abyście nie załapali! Chociaż nie ukrywam, jak zaczęło wychodzić wszystko na jaw... to mój mózg krzyczał "co jest?!!!" ale chyba właśnie o to chodziło autorce! Wisienką na torcie jest wręcz genialny reaserch z dziedziny psychologii i jej pokrewnych tematów. Mój wewnętrzny freak miał potężne ucztowanie przy tej książce, muszę przyznać bez bicia, że już dawno tak dobry thriller psychologiczny, nie wpadł mi w ręce. Dużo osób mówi: tu się za dużo dzieje! Owszem, ale jest przedstawiona osobowość dwubiegunowa, schizofrenia... Dlatego weźmy poprawkę na to, iż w tym samym czasie mamy w zasadzie dwie osoby w jednym.
Podsumowując, do końca książki tak naprawdę nie będziecie wiedzieli nic. Dosłownie nic. A pamiętajcie, że nie wszystko jest takie jak nam się wydaje... Ponad to, czas spędzony z tą książka, na pewno otworzy wam oczy na parę zagadnień z psychologii, trochę o świadomym śnie. 
Książkę mogę uznać za w pełni udaną! Dziękuję wydawnictwu Muza za możliwość przeczytania jej i Tobie Ewo, za tak wyśmienitą zagadkę jaką stworzyłaś.
⭐⭐⭐⭐/5
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Copyright © Czytelnisko , Blogger